Inżynierowie dusz – Frank Westerman

Źródło: lideria.pl
Mózg Maksyma Gorkiego przechowywany jest w słoju, w Instytucie Neurologicznym w Moskwie. Waży 1420 gramów, a jego plasterki zostały przebadane pod mikroskopem na ślady geniuszu.
Frank Westerman, Inżynierowie dusz, tł. Sławomir Paszkiet, Warszawa 2007, s. 14
Tymi słowami Frank Westerman rozpoczyna reportaż o upolitycznionej literaturze radzieckiej. Poruszając się śladami Gorkiego, Pilniaka, Płatonowa i przede wszystkim Konstantego Paustowskiego, przemierza zarówno ogromne połacie ziemi niedawnego imperium sowieckiego, jak i jego bogate, tajemnicze archiwa. Równie istotny obszar zainteresowań holenderskiego dziennikarza (związany bezpośrednio z jego agronomicznym wykształceniem) stanowią wielkie sowieckie plany powojennej rewolucji hydrologicznej. Jej głównymi założeniami były przede wszystkim zapewnienie Moskwie dostępu do czterech mórz oraz nawodnieniu ogromnych terenów na południu imperium wodą rzek płynących na jego północy. W taki sposób Stalin rywalizował rzecz jasna z zachodnim przemysłem, ale przede wszystkim z caratem, zwłaszcza z osobą Piotra I Wielkiego, którego podobne plany spełzły na niczym. Oś reportażu i wspólny mianownik dla całej opowieści stanowi zagadnienia wydobycia soli glauberskiej w zatoce Kara-Bugaz Goł, historia opisana przez Paustowskiego w jego książce. Westerman przesieje prawdę od fikcji, konfrontując zideologizowaną powieść ze stanem faktycznym.
Przeciwstawienie inżynierów literatom to zabieg reportażysty, który ma na celu wydobycie istoty tzw. literatury produkcyjnej. W jej strywializowanych realiach sztuka miała być całkowicie podporządkowana życiu proletariatu, zaś prym nad formą artystycznego wyrazu wieść miała treść, eksplikująca jedynie słuszne dogmaty. Zabieg ten udaje się połowicznie, gdyż reportaż mimo wszystko przypomina mi zbiór puzzli, które tworzą mało spójny obraz.
Pisanie już mu nie wychodzi, dlatego swe ostatnie słowa dyktuje: “Koniec opowieści, koniec bohatera, koniec autora”.
Kiedy nie może już także mówić, czyta wytrwale gazetę, choćby nawet pół godziny dziennie. Aby sześćdziesięcioośmioletni pisarz na łożu śmierci nie denerwował się bez potrzeby, Gławlit otrzymuje zadanie preparowania specjalnych wydań “Prawdy”, egzemplarzy przeznaczonych wyłącznie dla Gorkiego, w których usunięto wiadomości i doniesienia mogące wyprowadzić go z równowagi. Praca ta to nie bułka z masłem. Cała wiedza i umiejętności Gławlitu nastawione są na mydlenie oczu masom, a nie tylko jednostki. To jakby aparat cenzury został poddany próbie.
tamże, s. 138
Oczywiście nie mam wystarczającej wiedzy specjalistycznej i trudno oceniać mi informacje, w jakie obfituje reportaż Franka Westermana. Inżynierowie dusz to pozycja, po którą sięgnąłem z czystej ciekawości. Stanowi pewną alternatywę na tle esejów podróżniczych eksplorujących sztukę sowieckiego i postsowieckiego survivalu. Opis rozwoju hydrologicznego ZSRR wydaje się być poprowadzony w sposób rzetelny i fachowy. W zakresie literatury zdecydowanie największą zaletą jest dla mnie to, że autor wyraźnie zrezygnował z jakichkolwiek sądów wartościujących na rzecz opisu i anegdoty. Szczegółowe informacje biograficzne pisarzy oraz streszczenia ich utworów są poparte bogatą literaturą przedmiotu, którą dziennikarz skrzętnie wymienia. W tym kontekście Holender stara się ukazać przede wszystkim osobiste dylematy artystów zaprzęgniętych w cugle pragmatycznych i doraźnych interesów politycznych – tej części pisarzy, którzy pozostali w swej ojczyźnie i próbowali utrzymać swą głowę na powierzchni nawet za cenę zdrady własnych ideałów, iluzji, hipokryzji czy też wielopoziomowego kłamstwa wykreowanego przez system.
Zachował się jeden z tych opracowanych egzemplarzy – artykuł z pierwszej strony wydania krajowego o zbliżającej się śmierci Gorkiego zostaje zastąpiony w jego osobistym numerze “Prawdy” przez tak samo duży artykuł o pomyślnych prognozach żniw.
I tak 18 czerwca 1936 roku Aleksiej Maksimowicz Pieszkow – Gorki – umiera z opakowanym jako “Prawda” kłamstwem w ręku.
tamże, s. 138-139
★ ★ ★ ☆ ☆ w skali Goodreads



To chyba jedna z nowszych publikacji (mówię o oryginale, nie tłumaczeniu).
Hm. Interesujące.
Luiza Stachura
23/02/12 at 14:02:57
Opublikowana w 2002 r., ukończona 18 kwietnia 2001 (przynajmniej taka data wieńczy posłowie).
Inna, bardziej merytoryczna recenzja tutaj.
none
23/02/12 at 15:47:52
Aha. Dziękuję za informację(e).
Luiza Stachura
23/02/12 at 17:06:15