Paradoksy i oksymorony – John Ashbery
Ten wiersz zajmuje się językiem na bardzo prostym poziomie.
Patrz, jak do ciebie mówi. Wyglądasz przez okno
Lub udajesz niepokój. Masz go, ale i nie masz
Tracisz go, on traci ciebie. Tracicie siebie nawzajem.
Wiersz jest smutny, bo chce być twój, a nie może.
Co to jest prosty poziom? To jest to i inne rzeczy.
Wciągnięcie ich systemu do gry. Gry?
No, właściwie, tak, lecz uważam grę
Za głębszą, zewnętrzną sprawę, wyśniony wzorzec ról,
Jak przy podziale łaski w te długie sierpniowe dni
Bez dowodu. Z otwartym zakończeniem. I zanim się obejrzysz,
Gubi się w parze i trajkotaniu maszyn do pisania.
Jeszcze raz zagrano. Myślę, że istniejesz tylko,
Żeby prowokować mnie do grania, na twoim poziomie, a wtedy ciebie nie ma tam
Lub zdążyłeś już przyjąć inną postawę. A wiersz
Ułożył mnie miękko przy tobie. Wiersz jest tobą.
przełożyła Agata Preis-Smith
[w:] Literatura na Świecie, nr 7/1986, s. 386



Pierwszy raz przeczytałam ten wiersz w oryginale, a w takich wypadkach żaden przekład już nie zadowala. Niektóre wersy od lat brzmią mi w głowie. “You miss it, it misses you. You miss each other”. “The poem is you”.
Marigolden
08/12/10 at 9:29:07
none
09/12/10 at 11:49:44
Hmm, ja tam oryginału nie czytałem, ale to co tu jest i tak mnie powaliło. Piękny wiersz.
Jeszcze nie zdążyłem przejrzeć Twojego bloga, none, rzuciłem okiem tu i tam i zgadzam się co do opinii nt. Dukaja z poprzedniego posta. Talent jakich mało.
stephendedalus
12/12/10 at 0:44:09