zapis przemian
poniedziałek, kwiecień autor vogler
podejdź, jeśli twoja nagość stanie się
dla mnie jasna, będzie ci cieplej, powtarzała
ale nie burzyłem bezruchu, patrzyłem w las
drzewa tuliły się się do siebie smukłe, rześkie
z żywicznym spokojem zastanym w słojach
mogę cię ulepić na nowo, mówiła, będziesz
moim ulubionym golemem, słyszałem, niepokój
dojrzewał z delikatnością demiurga, a my tarmosiliśmy
się stopami, taktowni i oniemiali w naszej konkwiście
a ja nie mogłem oderwać wzroku od tabunu brzóz
wypowiadała jeszcze wiele wyrazów wierzyła w ten
pradawny rytuał obłe rubensowskie gesty nie
mieściły się w mych małżowinach i nawet nie
próbowałem lancetu interpunkcji rzuciłem ręcznik
potem podniosłem oczy do góry. padało.
Chciałam coś powiedzieć… ale zamilknę.
Czemu? Bez cenzury proszę. Wygląda na to, że Ty wiesz, co chciałaś napisać więc. Grafomania także nadaje się do komentowania, chyba
Mogłem opublikować to pod hasłem, albo bez możliwości komentowania, ale wychodzę z założenia, że to nie ma sensu. Więc?
Wiem…
Poprzestanę na:”Twoja poetyka podoba mi się”…
Albo nie, dopowiem - grafomanii nie widzę, chociaż wzrok mam na nią wyczulony. Lubię Twoje metafory, “lancet interpunkcji” mnie zachwycił, i gest poddania.
Chylę czoła, Voglerze… z zazdrością, ale bez zawiści.
Akurat z tej części o której wspominasz jestem najmniej zadowolony, aczkolwiek nie konkretnie z tej frazy, o której piszesz. Jestem kształconym polonistą, to jest grafomania
a ja dołączam w ten i w inny sposób do jej ożywionego e-rozwoju.
Jak znajdę chwilę podeślę Ci na @ pewien wiersz. Jako kontekst, powiedzmy.