*
środa, grudzień autor vogler
Trzeba znaleźć przyczyny niedomogów Partii. Wszystkie nasze założenia są dobre, ale nasze osiągnięcia są złe. Żyjemy w chorym stuleciu. Rozpoznaliśmy i chorobę, i jej przyczyny z dokładnością mikroskopową, gdziekolwiek jednak przyłożyliśmy lancet, pojawiły się nowe wrzody. Wola nasza była mocna i czysta, naród powinien nas był kochać. Zamiast tego naród nas nienawidzi. Dlaczego jesteśmy dla wszystkich wstrętni, przez wszystkich nienawidzeni?Przyszliśmy do was z prawdą, a w ustach naszych brzmiała ona jak kłamstwo. Daliśmy wam wolność, ale w rękach naszych wygląda ona jak bicz. Przynieśliśmy wam nowe życie, a gdzie głos nasz się rozlegnie, drzewa usychają i słychać tylko szelest zwiędłych liści. Przynieśli do was z obietnicą przyszłości, lecz język nasz się plątał i słyszeliście tylko szczekanie.
Arthur Koestler,Ciemność w południe, tłum. Tymon Terlecki, PIW, 1990, str. 46 [i dalej]
Wziął jeszcze jednego papierosa i zapalił go tym razem sam, bo Iwanow się nie ruszył.
Wybacz mi pompatyczny sposób mówienia - ciągnął dalej - czy ty naprawdę jeszcze wierzysz w to, że lud idzie z wami? Znosi was, niemy i zrezygnowany, jak znosi innych, w innych krajach, ale w jego głębiach nie ma już żadnego odzewu. Masy stały się na nowo głuche i nieme, są znowu wielkim, milczącym X historii, nieczułym jak morze, które nosi okręty. Każde przelotne światło odbija się na jego powierzchni, w głębi jednak panuje ciemność i cisza. Wtedy, już dawno temu, poruszyliśmy tę głębię, lecz to się skończyło. Innymi słowy - przerwał na chwilę i nałożył binokle - wtedy tworzyliśmy historię; dziś prowadzicie politykę. Oto cała różnica.
Iwanow oparł się w krześle i puszczał kółka z dymu - Przepraszam, ale nie widzę jasno tej różnicy - powiedział. - Może byłbyś tak dobry i zechciał ją wytłumaczyć.
- Chętnie - rzekł Rubaszow. - Jakiś matematyk powiedział kiedyś, że algebra to nauka leniwców: nie usiłują wyliczyć, czemu równa się X, ale posługują się nim, jakby wiedzieli, co on oznacza. W naszym wypadku X to masy bezimienne, lud. Polityka to posługiwanie się tym X bez troski o jego właściwą naturę. Tworzenie historii to rozpoznawanie w niewiadomej X tej wartości, jaką przedstawia w równaniu.
str. 64
Prawda ostateczna, w najbardziej ostatecznym wyniku, jest zawsze kłamstwem. Ten kto na końcu będzie miał rację, przedtem robi wrażenie, ze się myli i jest szkodliwy.
str. 72
- Apage satanas! - powtórzył Iwanow i nalał sobie nową szklankę. - Za dawnych czasów pokusa stawała się ciałem. Dzisiaj przybiera formę czystego rozumowania. Wartości się zmieniają. Miałbym ochotę napisać misterium wielkanocne, w którym Bóg i Diabeł prowadziliby spór o duszę świętego Rubaszowa. Po życiu pełnym grzechów nawrócił się on do Boga, do Boga o podwójnym podbródku, na który składają się liberalizm gospodarczy i zupkowe miłosierdzie Armii zbawienia. Szatan natomiast jest chudym, ascetycznym i fanatycznym miłośnikiem logiki. Czyta Machiavelliego, Ignacego Loyolę, Marksa i Hegla; wobec ludzkości jest zimny i bezlitosny, co wynika z pewnego rodzaju matematycznej litości. Skazano go na robienie zawsze tego, co najbardziej odpychające; staje się rzeźnikiem po to, by raz na zawsze skończyć z rzezią; składa ofiarę z owiec po to, by już nigdy więcej owiec nie zabijano, biczuje ludzi, by się nauczyli buntu przeciw biczowaniu, odziera się z wszelkich skrupułów w imię sumienia wyższego rzędu i głosi nienawiść człowieka w imię miłości do człowieka - miłości abstrakcyjnej i geometrycznej. Agape satanas! Towarzysz Rubaszow woli być męczennikiem. Dziennikarze prasy liberalnej, którzy go nienawidzili za życia, uznają go świętym po śmierci. Odkrył, że ma sumienie, a sumienie jest równie nie do pogodzenia z rewolucją jak podbródek. Sumienie przeżera mózg jak rak, pochłaniając całą szarą substancję. Szatan został pobity i cofa się, ale nie wyobrażaj sobie, że zgrzyta zębami i pluje ogniem z wściekłości. Wzrusza ramionami, jest chudy i ascetyczny; spotkał już wielu, któzy osłabli i wymknęli się z szeregu pod jakimś pompatycznym pretekstem.
str. 110